Maciej Zientarski

Strona główna » Co to takiego? » Polecają » Maciej Zientarski

Normobaria z efektem „wow”! 

Z Maciejem Zientarskim, dziennikarzem radiowym i telewizyjnym, który zniknął z mediów, gdy 13 lat temu uległ poważnemu wypadkowi, o trudnym powrocie do zdrowia i sesjach w komorze normobarycznej rozmawia Kacper Kanisz. 

KACPER KANISZ: Obecni 40-latkowie doskonale pamiętają Pana programy motoryzacyjne. Prezentował Pan auta marzeń i doradzał, jak nie zrujnować domowego budżetu. Potem był wypadek samochodowy, po którym nie wrócił Pan do zawodu w tak dużym zakresie jak wcześniej. Możemy mieć nadzieję, że jeszcze tak się stanie? 

MACIEJ ZIENTARSKI: Nigdy nie wolno tracić nadziei, ale daleko jeszcze do tego. Taki powrót jest moim największym marzeniem. Dziś dziennikarstwo motoryzacyjne uprawiam wyłącznie amatorsko. Razem z przyjacielem stworzyliśmy kanał „2 Cylindry”. Niedawno dołączył do nas kolega i zaczęliśmy nagrywać podcasty „3 Cylindry”. Mamy z tego dużo fanu. Niestety, nie przekłada się to jeszcze na finanse. Niektórych może zaskoczę, bo ostatnio zainteresowałem się kamieniami naturalnymi oraz ich wpływem na nasze zdrowie i psychikę. Zacząłem robić bransoletki, które cieszą się zainteresowaniem wśród moich znajomych. A to sprawia mi ogromną radość. Kto wie, może rozwinę to w jakąś działalność? Chciałbym finansowo stanąć na nogi, wesprzeć wreszcie moją dzielną żonę. 

Wraca Pan jeszcze pamięcią do tego zdarzenia? 

Nie można się od tego odciąć, zwłaszcza że konsekwencje wypadku odczuwam cały czas. Trudno jednak mówić o wracaniu do niego pamięcią. Uraz mózgu, jakiego doznałem, wymazał z niej nie tylko sam wypadek, ale też to, co się wydarzyło jakiś rok przed i ze dwa lata po nim. Szpital, rehabilitacja…, tego moja pamięć kompletnie nie zarejestrowała. Wszystko znam jedynie z opowieści innych. 

Co dziś jest dla Pana największym problemem? 

Problemów jest bardzo dużo. Przez miesiąc byłem w śpiączce, po wybudzeniu wszystkiego musiałem się uczyć od nowa. Do dziś mam lekki niedowład prawej strony ciała. Mówię jeszcze dosyć niewyraźnie. Po wypadku dowiedziałem się, że każdy człowiek ma dwie pamięci: długotrwałą i krótkotrwałą. Z tą pierwszą jest u mnie w miarę dobrze. Największym problemem jest natomiast funkcjonowanie pamięci krótkotrwałej. W miarę dobrze pamiętam to, co działo się wiele lat przed wypadkiem, ale zapominam to, co dzieje się teraz. Czasami śmieję się, że moja pamięć to 15 GB, czyli ta, którą ma mój telefon. Mam w tej chwili taki rytuał: codziennie rano po niego sięgam i sprawdzam zapiski w kalendarzu. Bez notatek nie mógłbym normalnie funkcjonować. Nic bym nie pamiętał. Wiem też, że często się powtarzam, co może bardzo irytować bliskich. Ja zaś najbardziej się denerwuję, gdy trudno mi zebrać myśli. 

Ma Pan nadzieję, że to się zmieni? 

Tego nie wie nikt. Lekarze mogą złożyć złamaną rękę lub nogę i zagwarantować, że pięknie się zrośnie, ale mózg wciąż jest niezbadany. Nie wiadomo, jak będzie się zachowywał. Nadziei jednak nie tracę. Bardzo dobre efekty przynoszą mi sesje w komorze normobarycznej. 

Zanim wszedł Pan do komory normobarycznej, korzystał Pan z zabiegów w komorze hiperbarycznej. Skąd więc zmiana? 

Jakiś czas temu komorę normobaryczną kupił mój znajomy. Był nią bardzo podekscytowany, dużo opowiadał o jej działaniu i zaprosił mnie do skorzystania z niej. Oczywiście zrobiłem to i bardzo szybko zauważyłem, że to wspaniałe rozwiązanie. Po pierwsze – komfort. Kabina hiperbaryczna to ciasna tuba, w której można przebywać jedynie w pozycji leżącej. Mnie to nie przeszkadzało, ale osoby z klaustrofobią mogą mieć z tego powodu duże problemy. Kabina normobaryczna to normalne pomieszczenie, można siedzieć, chodzić, a nawet spać. Ta, z której korzystałem, miała toaletę, aneks kuchenny i sypialnię. Może w niej przebywać kilka, kilkanaście osób. Terapie te różnią się też sposobem oddychania. W hiperbarii nakłada się maskę tlenową, w normobarii nie jest ona potrzebna. 

Jak wygląda pobyt w komorze? 

Wystarczy normalnie być. Nie stosuje się w niej innych zabiegów, na przykład jakichś masaży. Normobaria to miejsce, w którym można się po prostu zrelaksować, porozmawiać, poczytać… I napić się wody wodorowej. 

A efekty? 

Oprócz poprawy pamięci krótkotrwałej na pewno wyrównał mi się nastrój i dużo lepiej się czuję. Wcześniej stan mojego samopoczucia nie był najlepszy. Miałem myśli samobójcze. Wracałem do wypadku i jego konsekwencji. Nie widziałem sensu życia. Musiałem wtedy brać antydepresanty, a teraz je odstawiłem. Uważam, że ma to związek między innymi z terapią tlenową: hiperi normobaryczną. Z normobarii korzystała też moja żona, która jest pacjentem onkologicznym i szuka pomocy w wielu źródłach. Po normobarii poczuła się bardziej dotleniona i wzmocniona, znacznie poprawił się też stan jej skóry. Nie mówię wyłącznie o zmianach kosmetycznych. Widzieliśmy około 10-letniego chłopca z okropnie poparzoną skórą klatki piersiowej – myślano nawet o przeszczepie. Po trzech dwugodzinnych seansach w komorze blizna bardzo się zmniejszyła, zostało tylko zaczerwienienie. 

Spektakularny efekt. 

Niejedyny, jaki widzieliśmy. Poznaliśmy panią, która na skutek cukrzycy miała upośledzony wzrok. Po normobarii zaczęła widzieć lepiej. W normobarii poznaliśmy też mężczyznę, który po chorobie Hainego- -Medina poruszał się o kulach. Każdy krok powodował ogromny ból. Wiem, że dziś chodzi samodzielnie, a ból minął. 

Takie przykłady budzą w Panu nadzieję? 

Na pewno znacznie ją zwiększają. Obserwując, jak terapia pomaga innym, liczymy, że takie same efekty pojawią się u nas. Mam jednak świadomość, że normobaria nie jest jakąś cudowną metodą, którą można zastąpić inne leczenie. Tak nie jest, ale to „inne leczenie” może efektywnie wspierać. Gdy już po pierwszych pobytach zauważam efekty, to przychodzi też optymizm i wiara, że będzie lepiej. I samo to nastawienie pozytywnie wpływa na nasz organizm. 

W ilu seansach w komorze normobarycznej Pan uczestniczył? 

To były chyba trzy dwudniowe pobyty. Na pewno nie ostatnie, bo będę korzystał z niej tak często, jak będzie to możliwe. 

Komu poleciłby Pan wizytę w komorze normobarycznej? 

Zdecydowanie wszystkim tym, którzy chcą zregenerować swój organizm. Nie wiem dokładnie, czy są jakieś przeciwwskazania, to trzeba skonsultować ze specjalistą. Serdecznie dziękuję za rozmowę i życzę jak najszybszego powrotu do pełni zdrowia.